W swojej wieloletniej pracy z podświadomością zauważyłam pewien niepokojący mechanizm. Coraz częściej trafiają do mnie osoby, które gdzieś, kiedyś usłyszały jedno zdanie wypowiedziane przez kogoś uznanego za autorytet. Uwierzyły mu bez zastrzeżeń. A potem, często przez lata, żyły zgodnie z tą jedną opinią, jakby była niepodważalnym faktem.
To nie były ich własne przekonania.
To były cudze słowa, które zapadły głęboko w podświadomość i zaczęły kierować ich decyzjami, emocjami oraz życiem.
Bo właśnie tak działa podświadomość.
Nie analizuje, czy dana informacja jest prawdziwa. Nie zastanawia się, czy ktoś się pomylił. Rejestruje to, co uzna za ważne, a szczególnie wtedy, gdy wypowiada to osoba, której przypisaliśmy autorytet.
I właśnie dlatego warto zachować ogromną uważność.
Podświadomość kocha autorytety
Każdego dnia słyszysz setki informacji. Większość z nich przepływa przez ciebie bez większego znaczenia. Jednak niektóre trafiają wyjątkowo głęboko.
Dlaczego?
Bo zostały wypowiedziane przez osobę, której ufasz.
Dla podświadomości autorytetem może być lekarz, psycholog, coach, nauczyciel, rodzic, duchowy przewodnik, autor książki, influencer, a nawet osoba, którą spotkałeś tylko raz, ale zrobiła na tobie ogromne wrażenie.
Jeżeli wewnętrznie uznasz, że „on wie lepiej ode mnie”, otwierasz drzwi do bardzo silnej sugestii.
A sugestia potrafi zmienić sposób, w jaki postrzegasz siebie i świat.
Kilka przykładów
Jeżeli lekarz – będący dla ciebie autorytetem – powie:
„To będzie bardzo trudne leczenie.”
To istnieje duża szansa, że już od pierwszego dnia twój organizm zacznie przygotowywać się właśnie na trudność. Wzrośnie napięcie, pojawi się lęk, a każdy gorszy moment będzie tylko potwierdzał wcześniejszą zapowiedź.
Jeżeli coach powie:
„Masz ogromny problem z wyrażaniem siebie. To będzie długi proces.”
Możesz nieświadomie zacząć utożsamiać się z rolą osoby, która ciągle „pracuje nad sobą”, zamiast zauważyć własne postępy.
Jeżeli numerolog stwierdzi:
„Masz bardzo słabą intuicję.”
Może się okazać, że od tego momentu przestajesz ufać swoim odczuciom i każdą decyzję oddajesz komuś innemu.
Jeżeli jako dziecko wielokrotnie słyszałeś od rodziców:
„Prawdziwą miłość spotyka się tylko raz.”
Po rozstaniu możesz przez lata nieświadomie zamykać się na nowe relacje, bo głęboko w sobie uznałeś, że wszystko, co najpiękniejsze, już się wydarzyło.
Jeżeli ktoś przedstawiający się jako szaman powie ci, że zdjął z ciebie klątwę, ale aby ochronić twoje dzieci przed obcymi bytami, musisz zapłacić kolejne pieniądze, podświadomość może zacząć wyszukiwać wszelkie „dowody”, które potwierdzą jego słowa.
Każdy niepokojący dźwięk.
Każdy koszmar.
Każdy zbieg okoliczności.
Nie dlatego, że rzeczywiście wydarzyło się coś nadprzyrodzonego, lecz dlatego, że umysł bardzo nie lubi sprzeczności. Gdy uwierzy autorytetowi, zaczyna szukać potwierdzenia jego słów.
Podobnie dzieje się z książkami.
Czytasz bestseller o finansach. Autor pisze, że pieniądze powinny być nieustannie w obiegu, a oszczędzanie świadczy o lęku.
Jeżeli już wcześniej miałeś trudność z zarządzaniem pieniędzmi i dodatkowo głęboko wierzysz, że autor „wie lepiej”, możesz zacząć wydawać jeszcze więcej, przekonując siebie, że właśnie tak wygląda finansowa obfitość.
A później dziwisz się, że konto świeci pustkami.
Samospełniająca się przepowiednia
Najbardziej fascynujące jest to, że wiele przepowiedni nie spełnia się dlatego, że są prawdziwe.
Spełniają się dlatego, że zaczynamy według nich żyć.
Psychologia nazywa to efektem samospełniającej się przepowiedni.
Jeżeli przeczytasz rano horoskop: „Uważaj. To będzie ciężki dzień.”
A później ktoś w pracy zwróci ci uwagę, twój umysł natychmiast powie: „No tak. Horoskop miał rację.” Nie zauważysz natomiast dziesięciu dobrych wydarzeń, które również miały miejsce tego dnia.
Podświadomość zapisze kolejne potwierdzenie.
I właśnie tak powstają nowe przekonania.
Nie chodzi o to, żeby nikomu nie ufać
Nie zrozum mnie źle.
Nie twierdzę, że każdy autorytet się myli.
Sama nieustannie się uczę. Czytam książki. Korzystam z wiedzy specjalistów. Fascynują mnie różne metody pracy z podświadomością. Cenię przekazy duchowe, symbole, runy czy karty anielskie.
Ale nigdy nie przyjmuję niczego bezrefleksyjnie.
Zawsze zadaję sobie pytania.
Czy to jest zgodne ze mną?
Czy czuję, że to mi służy?
Czy rzeczywiście tego doświadczam?
Czy to mnie wzmacnia, czy odbiera mi sprawczość?
W niemal każdej książce znajduję fragmenty, z którymi się nie zgadzam. I to jest całkowicie w porządku. Nie dlatego, że autor nie ma racji. Po prostu nie wszystko musi być moją prawdą.
Nie oddawaj swojej mocy
Największym błędem nie jest słuchanie innych.
Największym błędem jest przestanie słuchać siebie.
Żaden lekarz nie zna cię lepiej niż ty.
Żaden coach nie przeżyje za ciebie twojego życia.
Żaden numerolog nie podejmie za ciebie decyzji.
Żaden terapeuta nie poczuje tego, co dzieje się w twoim sercu.
Żaden duchowy nauczyciel nie ma prawa decydować o tym, kim jesteś.
Ich wiedza może być drogowskazem.
Nigdy wyrokiem.
Na zakończenie
Zachęcam cię do zadawania pytań. Nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie.
Czy to mi służy?
Czy to jest zgodne ze mną?
Czy po usłyszeniu tych słów czuję więcej wolności, czy więcej lęku?
Niech wszystko, co czytasz, słyszysz i poznajesz, będzie dla ciebie inspiracją, a nie niepodważalną prawdą.
Niech będzie możliwością spojrzenia z innej perspektywy, a nie etykietą, którą nosisz przez resztę życia.
Bo największym autorytetem, którego warto nauczyć się słuchać, jest własna świadomość.To ona prowadzi cię najbliżej prawdy o tobie.

